Przedmowa Jacka Międlara:
…To było już w maju… W Chodaczkowie Wielkim koło Tarnopola, we wsi czysto polskiej, cztery dziewczęta zamordowali w ogrodzie… oderżnęli im piersi, a potem żołnierze ukraińscy podrzucali piersiami dla zabawy jak piłką… Zwierzęce znęcanie się nad ludnością polską odbywało się w wielu miejscowościach. Specjalnie znęcano się nad tymi, których podejrzewano, że są legionistami, nad legionistkami, nad pielęgniarkami Czerwonego Krzyża, jako też także i nad jeńcami, którzy może byli, może nawet nie byli, a tylko brano ich za legionistów. O niewiastach wiadomo, że obrzynano piersi, zapuszczano tam papryki, stawiano granat ręczny w miejsca wstydliwe i zapalano ten granat ręczny za pomocą lontu, ażeby te zakonnice czy legionistki rozsadzić. — To są wypadki, które się dość często powtarzają — 9 lipca 1919 roku w trakcie 66. posiedzenia Sejmu Ustawodawczego ukraińskie zbrodnie na Polakach z okresu tzw. wojny polsko-ukraińskiej relacjonował poseł Jan Zamorski — Nareszcie wystarczy przypomnieć np. taki wypadek, jak pewnemu legioniście, nieznanego nazwiska, któremu kazano najprzód całować kopyta końskie, całować potem ziemię, bo to święta ziemia ukraińska, potem go pędzono przed końmi naprzód, ażeby biegł, kazano mówić pacierz po ukraińsku, a ponieważ nie umiał, mówiono:
—A ty po szczo prijszow na ukraińsku zemlu? — i okładano go nahajami. Potem dawano mu w pięty, nareszcie po wielkich męczarniach rzucono go do stawu i strzelano do niego jak do kaczki dopóty, dopóki nie zginął. A potem nie pozwolono go pogrzebać, dopóki wojska ukraińskie się nie wycofały. Pogrzeb urządzili dopiero Polacy.
Od 1 listopada 1918 roku do 16 lipca 1919 roku miasto, w którym „tętniło polskie serce”, stało się areną dramatycznych wydarzeń. Mniejszość ukraińska, stanowiąca we Lwowie zaledwie 10% ludności, wystąpiła przeciw odradzającej się Rzeczpospolitej, zadając jej cios w otwartą przyłbicę. Wydarzenia te zwykło się określać mianem wojny polsko-ukraińskiej, jednak nazwa ta nie oddaje w pełni ich charakteru. Nie były to bowiem wyłącznie klasyczne działania wojenne, prowadzone z poszanowaniem zasad humanitaryzmu, lecz akty przemocy, które już w 1919 roku w polskim Sejmie określano wprost jako zbrodnie o charakterze ludobójczym.
Lata 1918–1919 zazwyczaj są przedstawiane w sposób wybiórczy, opakowane w mity i półprawdy. W rzeczywistości to okres politycznego triumfu Rzeczpospolitej, ale i zadawanej jej zdrady. Zdrady wyjątkowo podłej, w której obok Ukraińców ustawili się Żydzi, żądający od Polaków autonomii narodowej1, a jednocześnie otwarcie dystansujący się od Rzeczpospolitej i jej interesów2. W tym samym czasie kijowscy Ukraińcy3, kolaborujący ze zdziczałą Bolszewią, mordowali Polaków i niszczyli wszystko, co polskie i zakorzenione w cywilizacji łacińskiej. Był to czas naznaczony wyrachowaniem, nienawiścią i bestialstwem.
Niemalże zaraz po tych wydarzeniach te wstydliwe fakty żydostwo poczęło przykrywać nagonką przeprowadzaną w tradycyjnym dla niej stylu (na marginesie, proces ten trwa po dziś dzień).
Z wykorzystaniem swoich oraz usłużnych mediów, z pancerzem monopolu na holokaustową martyrologię, odwracając kota ogonem, do dziś Polaków odsądzają od czci i wiary, przekonują opinię publiczną, że nie dopuścili się żadnej podłości, zaś to ci źli Polacy, między 22 a 24 listopada zgotowali im „pogrom”.
W istocie Polacy wybili kilka sklepowych witryn, poturbowali i ujęli koszernych morderców, ale był to zaledwie symboliczny policzek po zdradzie, której wobec Polski dopuściło się żydostwo.
To klasyczny mechanizm „bicia pałką antysemityzmu” — najpierw zabić lub zdradzić, następnie oczernić broniącego się, a ostatecznie, po symbolicznym wymierzeniu sprawiedliwości i obaleniu oskarżeń, przedstawiać światu odwrócony obraz rzeczywistości, w którym to nie goje (Polacy), lecz Żydzi jawią się jako niewinne ofiary. Istna perfidia.4
Oto skrót wydarzeń.
1 listopada 1918 roku Ukraińcy przejęli kontrolę nad kluczowymi gmachami publicznymi we Lwowie i w sposób iście kabaretowy ogłosili powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, tym samym Polakom wypowiadając wojnę.
W pierwszych dniach walk naprzeciw dobrze zorganizowanych oddziałów ukraińskich, wywodzących się głównie z byłych żołnierzy armii austro-węgierskiej, stanęli przede wszystkim cywilni mieszkańcy Lwowa oraz konspiratorzy z Polskiej Organizacji Wojskowej. Było ich zaledwie około 700 i dysponowali bardzo ograniczonym uzbrojeniem. Polacy, nie bacząc na swą sytuację, podjęli walkę i w ciągu kilkunastu dni, po zaciętych i krwawych starciach, odzyskali kontrolę nad najważniejszymi punktami miasta. Szczególną rolę odegrały tu Lwowskie Orlęta, jak nazywano młodzież (ale i dzieci), która licznie zasiliła szeregi obrońców. Broń zdobywano głównie poprzez przejmowanie magazynów pozostawionych przez wycofujące się oddziały austro-węgierskie.
W rezultacie działań polskiego pospolitego ruszenia Ukraińska Armia Halicka poniosła ciężkie straty. Liczbę poległych szacuje się na około 550 żołnierzy.
Przełom nastąpił 20 listopada, gdy do Lwowa dotarła długo oczekiwana polska odsiecz z Przemyśla, 1228 żołnierzy, 140 oficerów oraz 8 dział pod dowództwem ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Po całodniowych, intensywnych walkach oddziały ukraińskie zostały zmuszone do odwrotu i opuściły miasto.
W piątek 22 listopada 1918 roku na wieży lwowskiego ratusza załopotała biało-czerwona flaga. Kilka godzin wcześniej ostatnie oddziały ukraińskie opuściły miasto. Na Rynku szybko gęstniał tłum. Lwów świętował odzyskanie wolności, a część legionistów po prostu wymierzyła żydowskim zdrajcom symboliczną sprawiedliwość, którą następnie koszerne media i usłużni im szabesgoje wyolbrzymiają do niebotycznych rozmiarów i ubierają w opowieści o rzekomym „pogromie żydowskim we Lwowie”, pomijając fakt żydowskiej zdrady i strzelania przedstawicieli ich mniejszości do… Orląt Lwowskich. Do dzieci! Już chyba rozumiecie, skąd ten podtytuł książki?
Na szczęście Franciszek Salezy Krysiak zapisał w „Pamiętniku”, co poprzedziło te wydarzenia:
Żydzi tutejsi odgrywają coraz haniebniejszą rolę, coraz jawniej odkrywają karty. Tak zwana milicja żydowska pełni — jak stwierdzono — służbę wywiadowczą dla wojska ukraińskiego. (…) Na wielkim nieszczęściu, które spadło na Lwów, robią znakomity geszeft. (…) Miarę wszelkiej przyzwoitości przebrali Żydzi tutejsi, wysyłając telegram do Wilsona i do biura Syjonistów w Kopenhadze ze skargą na Polaków, że mimo ogłoszonej neutralności Polacy po drugiej stronie frontu rekrutują Żydów i zmuszają ich do walki przeciw Ukraińcom.
Relację Krysiaka potwierdzają komunikaty i publikacje z 1918 roku, cytowane wówczas w polskiej prasie. Mimo deklarowanej neutralności część środowisk żydowskich opowiedziała się po stronie ukraińskiej. W numerze 252. „Ukraińskiego Słowa” czytamy:
Żydzi idą z Ukraińcami!
Pod osłoną ukraińskiej agresji żydzi ogłosili się odrębnym, samodzielnym narodem, powołali nawet własną milicję z kapitanem Eisnerem na czele i oficerami z dawnej armii austriackiej. Oficjalny komunikat ukraiński podawał, że ta milicja żydowska utrudniała poruszanie się polskim patrolom.
Pod jarmułkami zrodziła się szansa na Judeopolonię w Małopolsce Wschodniej.
Nie mogli zaprzepaścić takiej szansy! Ostatecznie nie osiągnęli zamierzonego celu i poczęli obrzydzać Polaków w oczach publiczności międzynarodowej. Aj waj!
Czy o tym uczono Was na lekcjach historii? Czy wspominały o tym „jedynie słuszne” stacje telewizyjne?
Krysiak przytacza także korespondencję pomiędzy lwowskim biskupem rzymskokatolickim Józefem Bilczewskim a greckokatolickim metropolitą Andrejem Szeptyckim — tym samym, którego Watykan uhonorował tytułem „Czcigodnego Sługi Bożego”. W listach tych polski biskup z dramatyczną stanowczością wzywał Szeptyckiego do opamiętania i podjęcia realnych działań wobec podległego mu duchowieństwa oraz wiernych, którzy dopuszczali się bestialskich mordów na Polakach, w tym na polskich kobietach i dzieciach. Odpowiedź metropolity była jednak rozczarowująca i wymijająca. Miast jednoznacznego potępienia zbrodni i próby ich powstrzymania, Szeptycki przyjął ton usprawiedliwiający i zdystansowany, stawiał siebie w roli współcierpiącego, a jednocześnie unikał realnej odpowiedzialności. Jego słowa o „wspólnym cierpieniu” brzmiały jak próba relatywizacji tragedii, a propozycja — aby obaj hierarchowie jedynie poświęcili swoje narody Najsłodszemu Sercu Pana Jezusa — była oderwana od rzeczywistości, nieludzka, a zarazem antypolska w obliczu trwających zbrodni.
Z pełnym przekonaniem należy stwierdzić, że „Pamiętniki” Krysiaka to lektura obowiązkowa.
Nie tylko dla pasjonatów historii, lecz dla każdego, kto pragnie lepiej zrozumieć losy Ojczyzny i otaczających ją zagrożeń, a zwłaszcza odeprzeć oskarżenia o „pogrom żydowski we Lwowie”.
Dzieło to w wyjątkowy sposób wypełnia dotkliwą lukę w polskiej historiografii, przywraca pamięć o wydarzeniach i doświadczeniach żydowsko-ukraińskich zbrodni na Polakach, których nie wolno Polakom zapomnieć.
Dzięki tej publikacji żydowska propaganda, uderzająca w Polaków, rozsypuje się dziś jak domek z kart, a przeszłość przemawia głosem, który powinien wybrzmieć w świadomości kolejnych pokoleń Polaków i obudzić w nich swoisty instynkt samozachowawczy, by już NIGDY WIĘCEJ żaden Żyd nie pisał nam fałszywej historii.
Jacek Międlar
1 J. Międlar, Polska w cieniu żydostwa, Wrocław 2020, s. 217-218.
2 U.S. War Department 1919: The Power and Aims of International Jewry, 2011, https://christiansfortruth.com/wp-content/ uploads/2019/10/1919-US-War-Dept-Investigation-Substantiates-Protocols-of-Zion-.pdf
(dostęp: 5.05.2020).
3 Por. K Makuszyński, Radosne i smutne, passim.
4 Porównaj np. wydarzenia podczas zawodów judo (styczeń 2026), kiedy to żydowski trener zaatakował sędziego, po czym ambasada Izraela w Polsce oskarżyła Polaków, krytykujących jego zachowanie, o antysemityzm:
„Skandal na dziecięcym turnieju judo w Bielsku-Białej. Ambasada Izraela protestuje, choć to trener… z tego kraju zaatakował sędziego”, https://dziennikzachodni.pl/skandal-na-dzieciecym-turnieju-judo-w-bielsku-bialej-ambasada-izraela-protestuje-choc-to-trener-z-tego-kraju-zaatakowal-sedziego/ar/c2p2-28593797
(dostęp: 2.04.2026 r.).
Ilość stron: 198
Format: a5
ISBN: 978-83-971344-6-1
Okładka uszlachetniona
110,00 zł Pierwotna cena wynosiła: 110,00 zł.95,00 złAktualna cena wynosi: 95,00 zł.
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 95,00 zł.
64,90 zł Pierwotna cena wynosiła: 64,90 zł.58,90 złAktualna cena wynosi: 58,90 zł.
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 58,90 zł.
40,00 zł Pierwotna cena wynosiła: 40,00 zł.35,00 złAktualna cena wynosi: 35,00 zł.
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 35,00 zł.